RSS
 

Wpisy z tagiem ‘film’

Był sobie pies- W. Bruce Cameron

11 Sty

‘Ten świat jest naprawdę pomerdany!’- krzyczy na mnie podtytuł nowej książki.

Czytaj dalszą część tego wpisu »

 
 

Czas Ultrona

08 Paź

Po raz kolejny kosmiczne siły wtrącają swoje trzy grosze w nasz, ziemski świat. I standardowo, tylko grupa Avengers może się im przeciwstawić i przegnać w trzy strony świata. Jaki będzie ostateczny wynik tej wojny? I czy to ostatnia bitwa czy Marvell ma jeszcze jakieś asy w rękawie?

Mamy też wątek romantyczny, którego wielu z nas się nie spodziewało. To chyba ostatnia para mimo wyraźnych (już teraz widocznych) znaków w poprzednich częściach, którą swatałabym ze sobą. A jednak. I w sumie fajnie, że uczucie znalazło ślad również w tych sercach, które wydawać by się mogło, ze są skazane na potępienie i życie bez tych miłych akcentów.

Do samego filmu podchodziłam trzy razy. Brakowało mi czegoś, co zatrzyma mnie dłużej niż pół godziny, gdyż te pierwsze sceny ciągnęły się jakoś tak okrutnie. Gdyby nie fakt, że na drugim monitorze grałam w jedną z popularniejszych gier komputerowych, pewnie znów nie dotrwałabym do końca. Ale cieszę się, ze tak się nie stało, bo później faktycznie zaczyna być ciekawie.

Ci, którzy znają produkcje z tej serii wiedzą czego oczekiwać na końcu filmu. Co mnie strasznie wkurza, to fakt, że kina tego nie szanują i trzeba oglądać ostatnią scenę zawsze przy włączonych światłach. Wiem, wiem, że ludzie już wychodzą, że schody, że ciemno. Ok. Ale zapłaciłam za bilet na cały film i nawet gdybym miała ochotę obejrzeć całe napisy aż do samego końca i mam do tego prawo. Dlaczego każą mi oglądać tony reklam przed wyświetleniem pożądanego obrazu, a to, co chcę faktycznie obejrzeć jest mi utrudniane? Cóż, trzeba będzie otworzyć elektroniczną pocztę i skrobnąć parę słów do administracji 🙂

I jeszcze jedna refleksja. Jeden z bohaterów wspomina, ze świat jest za duży i muszą go zmniejszyć. Jak można zmniejszyć świat? Niby banalne pytanie, ale skłoniło mnie do zatrzymania się na tej myśli na chwilę. Więc jak zmniejszyć świat? Zależy w jakim pojęciu. Czy wystarczy zawęzić obszar poszukiwań, zrobić coś na zasadzie sztucznej klatki, zapędzić przeciwnika w jedno miejsce i w ten sposób ograniczyć mu pole manewru i ucieczki? A może spojrzeć na to od innej strony: poszukajmy zaczarowanej pompki zwiększająco- zmniejszającej Pana Kleksa i zróbmy to dosłownie 😉

 

“Marsjanin”

05 Paź

Film powstał na podstawie książki o tym samym tytule. Książki nie dane mi jakoś było dotąd przeczytać, ale na film poszłam z wielką chęcią.

W trakcie seansu jeden z obrazów szczególnie poruszył moje szare komórki. I tak inaczej zaczęłam patrzeć na ten film. Na naszym ziemskim niebie ciągle coś lata, fruwa. Coś, co stworzył człowiek. A na niebie Marsa nie ma kompletnie “nic”. Widok niby ten sam, gwiazdy, słońce, planety. Ale człowiek jest kompletnie samotny i jakby się w to zagłębić, to tak naprawdę nie jest to ten sam widok. Oglądając razem z bohaterem niebo na Marsie szukałam jakoś tak automatycznie lecącego samolotu. Ale przecież tam go nie znajdę.

Nie analizując, czy to co w filmie ukazano, jest zgodne z rzeczywistością i prawami fizyki (bo przecież nikt z nas tak naprawdę na Marsie nie był) ogólne wrażenie na mnie zrobił bardzo pozytywne. Jest to jeden z tych filmów, do którego chętnie co jakiś czas wracam. Czekam aż będzie dostępny na DVD, żeby jeszcze raz już bez ciśnienia, tego pierwszego aspektu niecierpliwości, obejrzeć. I przyjrzeć się dokładnie każdej scenie, co w efekcie końcowym prowadzi do prawie obsesyjnej znajomości klatki po klatce na pamięć. Zdecydowanie podręczników szkolnych nie wkuwałam z taką zapamiętałością, z jaką oglądam po raz kolejny coś, co mnie poruszyło w tych częściach mózgu, które są odpowiedzialne za dziwne drgania w niektórych częściach mózgu albo też nawet klatki piersiowej.

Swoją drogą ciekawa jestem ile jest pracy grafików, a ile faktycznych scen z jakiegoś miejsca (niestety) na Ziemi. Niestety, bo kręcenie filmów gdzie indziej niż na naszym globie jest obecnie niemożliwe.

Ale naprawdę chciałabym kiedyś zobaczyć pierwszy film nakręcony gdzieś tam, w naturalnych warunkach. Może okaże się gorszy niż te, rysowane obecnie komputerowo 😉