*z poczuciem humoru*

BEZSENNOŚĆ NA MANHATTANIE (SARA MORGAN)
-Wszyscy potrafią marzyć.- Otworzyła oczy i uśmiechnęła się do niego.- Ty nie?
W tej chwili jego marzenia były dozwolone od lat osiemnastu. (str. 152)

-Chyba żartujesz? – Frankie wstała i zaczęła zbierać talerze. – Dramat to twój wynalazek. Mogłabyś go poślubić i mieć z nim dzieci… które nazwalibyście Kryzys i Panika… Żylibyście długo i szczęśliwie. (str. 250)

– Bierzemy wszystko – powiedziała Eva z przekonaniem.- Twoje życzenie jest nie tylko naszym rozkazem, ale także źródłem dochodu. (str. 255)

-Chce na ślub rusztowanie? A jaki ma być motyw? Ucieczka z więzienia? (str. 257)

– Cokolwiek na siebie włożysz, i tak to z ciebie zdejmę. Jakkolwiek się umalujesz, zetrę ci makijaż, więc szkoda czasu. (str. 259)

– Czy twoja praca ma twarde bicepsy, seksowny uśmiech i prowadzi to biuro? (str. 269)

 

*dobre rady na życie*

BEZSENNOŚĆ NA MANHATTANIE (SARA MORGAN)
Czasami tak kurczowo trzymamy się tego, co mamy, że nie widzimy co możemy mieć. Wydaje nam się, że to, co znane, oznacza bezpieczeństwo, a tymczasem nieznane może być lepsze. (str. 292)

 

*żal*

ŻAŁUJĄC MACIERZYŃSTWA (ORNA DONATH)
Żal jest jak tymczasowy prom przenoszący swój ładunek z tego, co było, przez to, co mogłoby być, do myślenia o przyszłości w świetle przeszłych doświadczeń. (str. 208)