STEPHEN KING – COLORADO KID (wersja nr2)

Stephen King - Colorado KidChoć brak tu szybkiej, zawrotnej akcji, treść jest dość bogata. Wyobraźni naszej ukazuje się małe, nieznane miasteczko. Do tego dwóch reporterów miejscowej gazety. Oraz miła, inteligentna dziewczyna. Ich stażystka. A jako danie główne dostajemy… tajemnicę!

Wspomniani reporterzy większość tych 120 stron poświęcają na przytoczenie stażystce, największej według nich nierozwiązanej zagadki miasteczka. Chodzi oczywiście o tytułowego Colorado Kida. Został znaleziony martwy na miejscowej plaży. Policja uznała śmierć przez zadławienie kawałkiem mięsa. Biedak zgłodniał i był to niestety jego ostatni posiłek. (Oby smaczny..).

Książka uwodzi prostym smakiem. Podstawa tego dania jest nieodkryta. Nie wiemy nic. Po kolei kosztując następnych stron dowiadujemy się coraz więcej. Do składników głównych dania zostają dodane przyprawy. Takie zwyczajne, oraz takie.. niecodzienne. A gdy siadamy do naszego stołu na talerzu jest potrawa, której nikt nie potrafi nazwać, a jednocześnie jest tak prosta i szybka w wykonaniu, że pojawia się na każdym stole przynajmniej raz w roku.

Później, gdy już chcesz zjeść ostatni kawałek, popić wodą i wytrzeć usta chusteczką, okazuje się, że ten oczekiwany kawałek spadł pod stół, woda ciągle nie wypłynęła z kranu, a chusteczka wciąż tkwi w opakowaniu.

I potrzeba czegoś więcej niż tylko wyciągnąć rękę by dokończyć historię. Trzeba wstać od stołu, nalać wodę do szklanki, a chusteczki wydobyć z fabrycznej folii. Tylko czy dasz radę rozerwać ją dłońmi? A może musisz sięgnąć po własną wyobraźnię ? ?